Let me take you on a trip ...
Blog > Komentarze do wpisu
po nitce do kłębka


     Ostatnio przemogłam się i wrzuciłam w google hasło: kompulsywne drapanie skóry. Problem istnieje, bo skoro można go odnaleźć w necie to nie jest odosobnionym zboczeniem. Choć wrzucany jest do jednego worka z innymi natręctwami i nerwicowatymi problemami typu anorexia, bulimia, itd. Zwalcza się to oczywiście terapiami, hipnozą lub psychotropami.

     Czyli już tego nie pokonam. To obecnie jedyny mój sposób na odreagowanie nerwów, stresów, lęków i samotności. Nie piję, nie palę, nie objadam się, nie głodzę, nie wymiotuję, nałogowo nie kupuję, nie obgryzam paznokci, nie uprawiam sportów, hazardu, roślin, sexu, chorobliwej pedanterii, nie oglądam pornografii, nie szukam zawodowych projektów, klientów, sadystów i masochistów, nigdzie już nie latam, nie wywalam na zewnątrz swoich emocji, nic. Nie potrzebuję nic takiego.

     Potrzebuję czasem się rozdrapać, zaboleć, naderwać trochę swoją skórę, rozłupać starsze czy świeże strupy, wpić się we własne mięso, wydłubać sobie ciepłą śliską żyłę, wyłuskać ją, wyciągnąć na wierzch, nawinąć ciasno kilka razy na długi palec.

      I mocno pociągnąć.

    

niedziela, 26 października 2014, confetti

Polecane wpisy

  • nie ze mną takie numery

    W listopadzie udałam się na audiencję do Dyrektora ZK w sprawie przedterminowego zwolnienia Rafała. Zwlekałam, bardzo bałam się tej rozmowy. Żeby wybadać jakie

  • westwood world

    Wiosenny pobyt na Wyspach okazał się wspaniały. Młodzież nie sprawiała wielu problemów, odbywała staż u zachodniego pracodawcy, a ja z drugą opiekunką, którą sa

  • w końcu parę słów

    Niby szalone tempo życia, a nic nie drgnęło ani o włos. W skrócie ujmując: - Rafik w lutym nie dostał zgody na powrót do ZK, z którego chciał uczęszczać na stud