Let me take you on a trip ...
niedziela, 12 lutego 2012
dragon tatu


     Zwykle nie jestem na bieżąco z nowościami kinowymi i wydawniczymi, przebrzmiałe hity oglądam po latach, a tym co aktualnie wypada czytać pogardzam gdy widzę/słyszę jak ostentacyjnie czytają i cytują ci, co generalnie nie czytają nic. Ale pewne lektury trzeba znać to czytają - zmierzchy, potterów, pilchy i inne grochole. Podobnie musiało być z serią Millennium, w pewnym momencie pewnie należało to przeczytać, ale jak zwykle się spóźniłam, a potem odpuściłam poszukiwania tomu pierwszego, bo od końca nie lubię zaczynać.

     A tu przypadkiem wbił mi się na necie film nakręcony na podstawie powieści. I kurczę, bardzo mi się spodobał! 2,5 godziny mrocznej opowieści, a w ogóle nie zerkałam na zegarek! Przeciwnie, mogłabym to oglądać całą noc. Kryminalną historię z chłodnej Skandynawii podrasowaną obłędną, pulsującą melodią, ale nienachalną i nie męczącą. Opowieść nieprawdopodobna, ale dzięki świetnej grze aktorów można uwierzyć we wszystko (niektórzy już wierzą, że to fabuła na faktach), Daniel Craig bdb, naturalny i realny. Przepiękne kolory i aranżacje wnętrz, a wszystko niby od niechcenia. I co jeszcze, hm, wątki sadystyczne, anal sex, piękny motyw rape&revEnge (a ostatnio, nie wiem czemu weszłam w temat, poprzez film pluję na twój grób i remake - bez litości) i nawet mały koci wątek, tyle że fatalnie się dla zbłąkanego kociaka skończył, chlip.. Może tylko końcówka spaprana, akcja nagle przyspiesza i ciężko ogarnąć o co chodzi. Aczkolwiek samo ostatnie ujęcie - bezbłędne i poruszające.

     Bardzo chętnie obejrzałabym ten film jeszcze raz, koniecznie w kinie, a nie na lapiku.

     No nic, teraz to muszę przeczytać całą trylogię!

------

     Dziewczyna z tatu ażem - reż. David Fincher



Tagi: films
22:58, confetti
Link Komentarze (16) »