Let me take you on a trip ...
niedziela, 25 kwietnia 2010
niż gołąb na dachu


     "Ja rozumiem, że kobiety są do molestowania, ale mali chłopcy?? Za chłopców się biorą?" - moja Mami jak coś powie ;) Mami-katoliczka poruszona artykułem o skandalu wokół chóru brata Benka16. Chóru o nazwie tak pedofilskiej, że głowa boli - Katedralne Wróbelki!! Przeczytałyśmy, że wróbelki były sadystycznie bite, gwałcone, policzkowane i obrzucane krzesłami. Gdybym kiedykolwiek miała syna i ktoś by mojego wróbelka próbował .. to biorę największego kaktusa i wciskam go oprawcy bynajmniej nie w oko.

     Miłość gejowska nie oburza mnie, wręcz przeciwnie, zawsze mnie w jakiś sposób bardzo fascynowała (z wyjątkiem lesbizmu) może nawet w poprzednim życiu byłam gejem -
do dziś tak mnie kręcą męskie pupy itd, że mi staje :)) Ale pedofilom śmierć. Zaraz po sesji z kaktusem, nie wcześniej. A dla księdza - sesja podwójna.

     Wreszcie z Mami zgodnie potępiamy wybryki Kościoła, ale poprawiam jej hasło co do kobiet. A ona swoje - kobiety SĄ do molestowania, chłopcy nie. Hehe, ok byle nie za bardzo, byle nie za młode ;)

     Poźdrafiam fśyśkiś Polakóf. ---- nigdy nie ufałam B16, źle mu z oczu patrzy.


12:21, confetti
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 15 kwietnia 2010
sru i fru

     Gdybym miała orientację polityczną byłaby ona pewnie zdecydowanie bardziej lewa niż prawa, liberalna niż nie, ale skoro jestem skrajnie neutralną anarchistką w owej kwestii to pewnie nawet nie powinnam się politycznie wypowiadać w tych dniach i tak też zrobię. Bo żałoba narodowa już się dla mnie dawno zakończyła, politykę uprawia się aż miło, a ja nie dam się sprowokować tą surrealistyczną sutuacją w moim umiłowanym kraju. Nie załkam jako moherowy berecik, ale też nie zawarczę jako obrońca Wawelu. Co nie znaczy, że naszą rzeczywistość społeczną mam gdzieś, nie, mam jasne i ostre zdanie na ten temat, szczęka opada mi co rusz jak widzę co się ogólnie dzieje i jaki spektakl robią z tego złaknione sensacji media, nie chce mi się jednak gorączkować i mnożyć niezdrowej energii tu. Dość mam, dość, jak coraz więcej osób, tematu. A to przecież dopiero początek show.

     Plus z tego taki, że w radiu leci najbardziej cudowna muza ever, np radiohead, bjork, sigur ros, depeche i portishead nawet w impresce radiaeska! I masa innych nieznanych mi utworów, tak łapiących za serce, że muszę aż przysiąść i zasłuchać się, nie z okazji żałoby, ale z okazji piękna utworu. Jedno po drugim, jedno bardziej zachwycające od drugiego, jak tlen, jak kroplówka, balsam na me serce, moje po prostu klimaty :) Obie z Melią niby jesteśmy z gruntu radosne girls, ale doszłyśmy do wniosku, że najwyraźniej wszystko co kochamy jest lekko widać/ słychać żałobne.

     A z drugiej strony śmierć, żałoba, przemijanie (jak wielkim cynikiem by się nie było, nie da się uciec w tych dniach od odrobiny egzystencjalnej zadumy) przekornie wyzwala we mnie automatyczny wewnętrzny bunt (mimo mojej notorycznej melancholii) i pragnienie życia, namiętności, dawania życia, sexu, sexu, sexu... Żyję w celibacie a chyba jestem erotomanką, powinnam to leczyć? Nawet hasło partii PIS zawsze i wszędzie kojarzy mi się z (..) anglistki wiedzą czym :) I nieustannie mnie ta nazwa rozbawia. Jestem chodzącym prymitywem, najwyraźniej.

     W samym środku żałoby dowiedziałam się, że mój pierwszy z dwóch wniosków jaki sama napisałam w tym roku został zaakceptowany, przyznali mi tę sporą sumkę euro jaką se zażyczyłam i frunę latem na super kurs do UK :)

      To nie przełom, ale cieszę się.


19:38, confetti
Link Komentarze (5) »
sobota, 10 kwietnia 2010
prezydent/biskup/generał wszyscy równi wobec czasu


... i płomienia. i to jest w jakiś sposób bardzo pocieszające. koniec może być mniej lub bardziej widowiskowy ale zawsze jest. i bez wyjątku dla każdego. amen.


April is the cruelest month, breeding

lilacs out of the dead land, mixing
memory and desire, stirring
dull roots with spring rain


t s eliot - the waste land
21:36, confetti , Poetika
Link Komentarze (8) »
wtorek, 06 kwietnia 2010
mury hebronu


     Kawałek męskiej, ostrej prozy ociekającej krwią, spermą i moczem. Podanej więziennym bełkotem, z którego utkwiły mi na zasadzie szoku i niesmaku jedynie opowieści o bzykaniu, za przeproszeniem, świni i kota, fuuuj. O ile początek powiastki czytałam jeszcze uważnie, by zrozumieć co (skądinąd kultowy) autor miał na myśli, by zdobyć być może jakąś wiedzę na temat tajemniczej psychiki męskiej, o tyle po historii biednej kotki z obrzydzeniem przekartkowałam resztę, a pointy nie skumałam wcale.

     Którejś z Was się to być może udało? W sensie książkę należycie odczytać, bo o sukcesy w zgłębianiu psychiki męskiej nie pytam.

     Choć w nie nie wątpię :)

-----

     andrzej stasiuk - mury hebronu
    
wydawnictwo czarne


Tagi: books
00:01, confetti
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 05 kwietnia 2010
notes on a scandal


     Film reklamowany jako mroczny thriller erotyczny (co oczywiście mnie skusiło, by nabyć dzieło) mrocznej erotyki ma tyle co kot napłakał, ale zakupu nie żałuję, bo obraz bdb. Promujący film pikantny romans nauczycielki z uczniem to zaledwie początek, a nie sedno tragicznej historii, która oprócz wątku pedofilskiego bardzo subtelnie ale konsekwentnie rozwija wątek lesbowy. A dokładniej rzecz ujmując - obsesyjną fascynację sędziwej, surowej nauczcyielki młodszą koleżanką, która właśnie doszła do grona pedagogicznego. I trudno się Barbarze dziwić, grająca nową plastyczkę Cate Blanchett wygląda i j e s t po prostu boska ;) Świetna, ciekawa (jak na film angielski lubujący się zwykle w dłużyznach i banałach), klarowna opowieść-przypowieść o przyjaźni, namiętności i lojalności. I przejmującej samotności Barbary Covett, pustelnicy mieszkającej z kotem, a potem bez, gdy zostaje uśpiony. Co natychmiast wywołało we mnie oczywiste reflexje (bynajmniej nie takie by zacząć uganiać się za kobietami, hehe ;), lecz daruję je sobie. Nie podejmuję też wątku romansu z uczniem, bo od wieków nie miałam go nawet na myśli, chyba od czasów hot boja z korków. Nie kręcą mnie dzieci, mam głęboko zakorzeniony, bardzo zdrowy wstręt i odrazę do pedofilii, z którego jestem dumna i blada. Kobiety też nie kręcą mnie, żeby było jasne :)

     Ale zadam Wam to pytanie, dear girls. Czy
kiedykolwiek zafascynowała Was głębiej koleżanka z pracy/szkoły/studiów? Widziałyście ten film? Jak Wam się podobał?

---

     notatki o skandalu - reż. richard eyre



Tagi: film
21:24, confetti , Flying High
Link Komentarze (8) »
niedziela, 04 kwietnia 2010
the wall


     Dobra, utoczyłam z siebie w ostatnim wejściu trochę żali niczym ciepłej krwi, ale nie chcę tak więcej. Ani mi to ulgi nie przynosi, tylko wstyd - dlatego nie będę już tak pisać. Nie tutaj. Blog niech sobie działa, wrzucę tu czasem notkę o czymś co lubię np oglądać, czytać (to wkrótce), ale nic już o sobie. Pisząc tak głęboko jak dotąd musiałabym bowiem stwierdzić, że będąc osobą w sile wieku (ok, w średnim wieku), w pełni zdrowia i sił fizycznych (psychicznych to pewna nie jestem ;) z niewiadomych albo bardzo oczywistych przyczyn doszłam do ściany. A to kiepski temat na wiosnę i w ogóle dla tak drogiej mi publiki jak Wasza :) Może wrócę jak zdarzy się coś godnego odnotowania, jakiś przełom, a może po prostu na jesień.

     Jesienią wszystko jest na swoim miejscu, a ja najbardziej :)




22:51, confetti
Link Dodaj komentarz »