Let me take you on a trip ...
czwartek, 02 sierpnia 2012
pełnia lata


     Powoli zbieram się na wyjazd. W mieście X kupiłam na wyprzedażach 10 bluzeczek na upały, niektóre nawet po 9 PLN = cenowo bardzo korzystnie. Aż tyle, bo nie nabyłam nic takiego od czasu ostatniego letniego wyjazdu w ciepłe kraje co było równo 7 lat temu!! Smutno patrzeć, że niektóre sklepy wystawiają już jesienne kolekcje.. Ale wspaniale kupować z przeceny bo JEST potrzeba, a nie dlatego, że okazyjnie i wątpliwe, że się jeszcze w ogóle przyda.. Niestety musiałam dokupić też tanie, ale jednak, 3 pary lekkich butów, bo nagle rozpadły się moje ulubione sandały i szewc nawet nie chciał ich ratować. A jakieś pareo, sukienka plażowa by się przydały.. Nie mam nic takiego. Nie chcę za dużo kasy wywalać, ale zbyt zgrzebnie wystąpić też nie można. Nie że dla innych, ale po prostu dla siebie.

     Dobrze, że wyjeżdżam, bo w domu już wy3mać nie mogę. Zatargi z mamą znowu przybrały na sile. Oczywiście nie jest to żadne rozwiązanie tylko okolicznościowa ucieczka, o której w dodatku nie myślę już z ekscytacją, a przymusem. Absolutnie nic mnie nie martwi i przeraża w całej wyprawie z wyjątkiem.. upału. Jadę w rejony naprawdę tropikalne, a nawet w Polsce z trudem znoszę aurę kiedy temperatura przekracza 30st. Także w nocy w ogóle się tam nie ochładza, a wysoka wilgotność jest bardzo uciążliwa. Tyle mądra wyczytałam sobie PO wybraniu kursu, a nie wcześniej. Na oko, w środku zimy bardzo mi to pasowało. A dziś się martwię i choć inni psioczą w Polandii na lokalny żar, ja wolę się tu do niego przyzwyczajać.

     A jak mijają Wasze urlopy?

    

15:20, confetti
Link Komentarze (8) »