Let me take you on a trip ...
niedziela, 04 października 2009
american nightmare


      A T. czyli Tedi online bo online ale nadal ze mną, cierpliwy, wyrozumiały co do moich numerków z Janem, pogardliwy wobec młodego niedojrzałego konkurenta, pełen wsparcia kiedy okazało się, że nic z tego nie będzie. Nie liczyłam na jego otuchę, ale doceniam ją i nabrałam do T. jeszcze bardziej przychylnego nastawienia. Oczywiście z kardynalnym już zastrzeżeniem, że nie ma co się wczuwać i nastawiać na coś grubszego z facetami z neta. Jan widocznie spławiony, bo od tygodnia nie odezwał się, w dni robocze nie dbałam o to, w sobotni wieczór odczułam jednak drobną tęsknotę, nie za nim, ale facetem ogólnie. I potem, w nocy, przyśnił mi się T, co o tyle ciekawe, że w końcu w życiu go jeszcze nie spotkałam. A sen był wyraźny jak film w cyfrowej tivi.

     Byłam więc w jego domu, tam za oceanem, czekałam na niego w salonie i pojawił się, on tzn kształt duży i jasny, i pokój też był bardzo jasny, rozświetlony,co mnie przeszkadzało i bardzo onieśmielało, próbowałam gasić po kolei wszystkie kinkiety, ale nie umiałam obsługiwać wrednych amerykańskich przycisków, więc nadal było bardzo jasno i wtedy weszła jego żona, słyszałam wyraźnie ich głosy, ale nie rozumiałam ani słowa, bardzo się kłócili, jak się domyślałam o mnie, stałam jak kołek na środku i weszła jeszcze jego córka, nie wiem w jakim mogła być wieku, nastolatka czy studentka, nie wiem, byłam tam z nimi ale nie widziałam ich tak naprawdę, nagle żona zaczęła ścielić łóżka, dwa łóżka w salonie, jedno dla siebie i córki, drugie dla mnie i dla T, i krzyczała i rozumiałam to, drwiła, żebyśmy spali razem obok niej, żony i córki. Zmroziło mnie to, przeraziło, zawstydziło, wybiegłam z pokoju, pobiegłam na dół, do toalet i było tam pełno ubikacji, jak w szkole, otworzyłam jedną i zobaczyłam ducha, przysięgam, ducha, (ludzie, skąd u mnie takie klimaty, od wieków nie oglądałam horroru, skąd) małego strasznie bladego chłopca w białej, poplamionej krwią koszuli, który mówił do mnie sinymi ustami uciekaj stąd, uciekaj, serce stanęło mi w gardle i pobiegłam znowu do góry, na poddasze, zabrać, spakować swoje rzeczy i uciec jak najdalej stamtąd.


     Kiedy obróciłam się gotowa do wyjścia z wypchaną walizką, wyrósł przede mną wielki kształt czyli T i powiedział i zrozumiałam go:


    nigdzie nie idziesz, zostajesz tu.

23:11, confetti , Dreams
Link Dodaj komentarz »
sobota, 30 maja 2009
Face Down

     Od razu mam takie myśli, że muszę się za to wszystko bardzo ukarać.

     Miałam w tym tygodniu taki okropny sen, że napadli mnie i sponiewierali obcy mężczyźni, że leżę twarzą do podłogi ze spuchniętą wargą i obolałym ciałem, czuję strach, ból i .. wielką ulgę. I uśmiecham się. Bo cały mój ból istnienia, wszelkie zawirowania i palące porażki skropliły się w tym upodleniu, odbyły się raz jeszcze, niewyobrażalnie zabolały i teraz może być już tylko lepiej, teraz mogę tak leżeć i goić się, nie chcę litości, podziwu, szoku, nie chcę troski z niczyjej strony, chcę zostać z tym jak jestem sama, sama jak zawsze, aż rany zagoją się i skóra stwardnieje jeszcze bardziej.

    Jedyne na czym mi jeszcze zależy to właśnie na gładkiej, jędrnej, bardzo twardej skórze.  

    T. dopiero niedawno przyznał, że owszem naprawdę jest sadystą. Kiedy on wreszcie przyjedzie, kiedy ... .

21:33, confetti , Dreams
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 19 października 2008
kolacja

     Wchodzę do jego pokoju na czworakach cicho jak kot, cicha jak kot obchodzę wszystkie kąty, oglądam z kociej perspektywy łazienkę, obwąchuję ręczniki i mydła jakich używa, on siedzi gdzieś w dali na kanapie, ogląda tv. Zjadam resztki z talerza zostawionego na podłodze bo uwielbiam jeść, bo ciągle jestem głodna. Idąc tak dalej niechcący zaczepiam o stolik, piękna waza rozbija się na sto kawałków.

     Nasze spojrzenia spotykają się.

18:47, confetti , Dreams
Link Komentarze (2) »
piątek, 26 września 2008
Jeździec bez głowy

     Jestem w hotelu i wiem, że on też w nim jest. Siedzę w holu i ukradkiem przyglądam się przechodzącym facetom, sama podpieram ręką głowę i chowam twarz. Nie chcę, żeby mnie pierwszy zobaczył. Ale nigdzie go nie widzę albo nie umiem go rozpoznać. Bo nie spotkałam go jeszcze nigdy.

---

z cyklu Śnienie

takie sny kilka nocy pod rząd

14:37, confetti , Dreams
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 20 sierpnia 2007
Sweet Noise

     W jedną z ostatnich nocy nad morzem śni mi się moja była już Dyr (a odkąd zmieniłam firmę, nie nawiedzała mnie w koszmarach!) i mówi swoim słynnym słodkolodowatym głosem do mnie:

- Pani Confetti, proszę się przygotować, jutro przyjdę do pani na hospitacje. - i uśmiech.

    A ja blada od razu, zimny pot i w panice, bo co jak co, ale ... jak ja zmontuję klasę w środku wakacji, kogo teraz znajdę, żeby uczyć i zabłysnąć swoim warsztatem metodycznym?!?

    Taki autentycznie strach napadł mnie wtedy w środku letniej nocy:)

21:17, confetti , Dreams
Link Komentarze (9) »
sobota, 30 grudnia 2006
Jealous Girl

     Miałam wstrętny sen. O tym, że Melia zakochała się i to z wzajemnością w jakimś super kolesiu, na którego ja też miałam oko i byłam piekielnie zazdrosna. Patrzyłam jej w rozkochane zdumione oczy i bez przerwy jej ubliżałam i drwiłam aż do bólu. Czułam, że zachowuję się strasznie podle, a jednak nie umiałam opanować swego rozżalenia i wściekłości. A ona nic na to. Rano, jak jej to opowiedziałam, zapytała: - Naprawdę żałowałabyś mi miłości?

     No pewnie, że nie. Niczego bardziej niż wspaniała szczęśliwa miłość jej nie życzę!! Ale pomyślałam sobie, że gdyby ... , to jakby to było. Jesteśmy ostatnimi czasy tak bardzo i bezwarunkowo ze sobą zżyte, że może aż za bardzo. Mamy swoje zajęcia, znajomych, osobne światy ale jednak w najważniejszych sprawach polegamy najbradziej na sobie. Może to dobre, może niekoniecznie. Zastanowił mnie więc ten sen. Prawdziwa miłość dość rzadko się zdarza, a nam musiałaby dopisać ... podwójnie! Hm/ Oby!

17:51, confetti , Dreams
Link Komentarze (2) »
wtorek, 07 listopada 2006
Lila Rouge

      Niedziela - pogoda pod psem, idziemy z Melią przez ulicę, Melia pierwsza przechodzi, auto ustępuje przed pasami, drugie, za bardzo rozpędzone, hamuje w jego bagażniku. Nieduża stłuczka, ale nam serca podchodzą do gardeł, jeszcze nie wyjechałyśmy na drogi od kiedy mamy prawka, a już zamieszki na jezdniach... yyy

     Żal nam tego pierwszego faceta, mógł nam nie ustępować, jechać dalej, a tak ma stuknięty wóz..

     Oko mi znowu lata jak szalone, zakupiłam solidną porcję więc magnezu.

     Poniedziałek nad ranem - śni mi się jakiś kolejny kurs, chyba zagraniczny, bo zaprzyjaźniam sie tam z jakąś Japonką, Japonka jest z Kanady, biegniemy przez wielkie miasto, bo musi zdążyć na powrotny samolot. Śni mi się ona jak modelka, kolorowo i wyraźnie. Już wiem, naoglądałam się reklam w błyszczących gazetach, u diora orientalna kobieta reklamuje szminkę rouge. Choć to chyba nie ona.

     Dziś nad ranem śni mi się z kolei świetny facet, kręci się pod moim balkonem, pamiętam, że ma półdługie włosy i roześmiane ciemne oczy.

     A potem nagle dzwoni budzik i to jest jak młotem pneumatycznym w twarz.

22:39, confetti , Dreams
Link Komentarze (2) »
sobota, 23 września 2006
Trains & Teeth

      Miałam serię dziwnych i niepokojących snów w tym tygodniu. Najpierw klasyka sennej grozy czyli wypadający ząb przedni wraz z częścią dziąsła, tak realny, że aż musiałam się obudzić i namacać szczękę aby spać dalej. Potem wyjazd, chyba do Wawy, skąd miałam gdzieś lecieć dalej, ale utknęłam w windzie, zgubiłam towarzyszy, pomyliłam pociągi, zajechałam do obcego miasta, chyba nad samym ranem, bo niebo było jasnopomarańczowe, jakby płonące. Zimno mi było, zgubiłam się na amen, ani telefonu, ani nic. I tak się to urwało, nijak.

     Ten koleś ze Szwecji zamilkł, szkoda. Bo więcej z nikim już nie zaczynam. A przecież nie spłoszyłam go, so i dont know why. Tak naprawdę jesienią, kiedy jest mi najwspanialej, jest mi też najciężej. Jakoś tak.

     W ogóle to przytyłam i schudnąć nie mogę. Choć nadal niektórzy pytają czy mam anorexję, też nie wiem why. Wnerwia mnie to, bo nigdy nie miałam takich zapędów, wręcz przeciwnie, objadam się jak mały żarłok. :)

     Ooo, i jeszcze jeden dziwny sen, wielki apetyt na ... fajki, chodzenie, szukanie, zabieranie innym, hm, przecie ja mało co palę, b rzadko. Ale fakt, nerwy mnie zjadają, to chyba stąd.

     Stella, zachęcona moim gadaniem o mieszkaniu nagle wzięła się i ... znalazła jakieś, teraz na gwałt szuka kredytu. Jak się urządzi, szybko znajdzie upragnionego męża. Yeah.

     Mózg mam wypalony pracą, nic mi się już tu nie napisze. Plan na awans za to mam supers. Nic tylko kopiuj wklej, tak zrobiony;) I luuuzio!

22:13, confetti , Dreams
Link Komentarze (11) »
niedziela, 20 sierpnia 2006
Runaway Bride

     Taki sen - wyraźny jak jawa. Przygotowują mnie do ślubu, mama z siostrą ubierają w rękawiczki i koronki, wzruszenie, poruszenie wokół mnie. A we mnie nerwowe przerażenie - nie powiem tej przysięgi, w życiu nie powiem. W kościele obok mnie pan młody - bez głowy, no bo skąd mam wiedzieć kto to:) - widzę go tylko do muszki, dalej nie, heh. I tak widać, że to postawny i konkretny człowiek. Ślub w jakimś małym kościółku, rodzina cała dookoła, klękamy, stoimy a potem - zakasuję welon i suknię i uciekam co tchu, biegnę przez tę wioskę, spotykam jakąś kobietę ze wsi, chowam się gdzieś u niej i nasłuchuję. Od tej pory nie mam już spokoju, ani w nocy, ani w śnie. I za dnia.

    Skąd u mnie jakiś sen o ślubie??! Bo że ucieczka, to normalne:))

http://www.youtube.com/watch?v=zDncya_QD04 

  A to coś a propos:) Niespecjalnie lubię patrzeć na tę wijącą się panią, ale głos ma co by nie mówić gr8 i pieśń taka romantik ... Uwielbiam.

17:10, confetti , Dreams
Link Komentarze (2) »
czwartek, 01 czerwca 2006
Hold Me, Thrill Me

     Po wielotygodniowym czasie bez snów, mam serię snów o mężczyznach ostatnio. Jeden po drugim. Raz facet dużo starszy, chodzimy po restauracjach, ktoś go zaczepia, pyta, czy jestem jego żoną. Potem koleś na jakiejś zagranicznej wycieczce, młody, milczący, wpatrzony we mnie jak w obraz, aż peszy mnie ten wzrok, umykam, a potem i tak gdzieś się odnajdujemy. I dziś, kolejny ciepły fajny oddany facet, i kurczę, nawet mnie na rękach chwilę nosił, hehhe!! Się nieźle ubawiłam rano z tej ironicznej sytuacji.

     Z jego przytulenia, co mi się też tak autentik śniło, to już mniej. Chyba mam paranoję.

     Wciąż się boję/

19:14, confetti , Dreams
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2